Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/humani.do-symbol.stargard.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Edward spojrzał na jej skupioną twarz.

- Nie uważam, żeby to było niegodziwe - szepnęła, ale pochyliła posłusznie głowę.

Edward spojrzał na jej skupioną twarz.

niego tęgi Rosjanin. - Niech pan sobie wyobrazi, że moje przypuszczenia okazały się słuszne.
- Niestety. Kiedy podróżuję, zawsze jestem trochę niespokojna.
- W bóstwo? - Bella z powątpiewaniem dotknęła potarganych włosów. - Chyba za pomocą czarnej magii.
przestaniesz ode mnie uciekać. Nie brak ci odwagi. Masz jej więcej niż wszystkie kobiety,
- Jasne, że zagrażają. W końcu po to istnieją. - Wytrząsnął popiół z fajki. - Nie
ręcznikiem włosy. Z rozwichrzoną fryzurą wyglądał niewiarygodnie chłopięco.
dziewcząt Parthenię Westland. Świetnie! Teraz pozostawało jej tylko czekać na odpowiedni
- Tędy, panienko, tędy. Becky weszła za nim do wspaniale urządzonego westybulu.
- Och, tak - jęknęła. - Tak! Jeśli kiedykolwiek istniała kobieta stworzona dla niego,
- Nie chciałam robić ci kłopotu. Poza tym lubię czasem tak po prostu sobie pochodzić i spokojnie pooglądać.
- Naprawdę?
- Chcę pójść z tobą! - Poderwała się z łóżka.
Ktoś dyskretnie zapukał i Michaił zerwał się gwałtownie, odpychając ją na bok. Eva
blondynem, uśmiechając się ciepło.

– Chyba tak. – Ale nie był pewny, jakby powątpiewał w intencje rozmówcy i nie chciał

– Ty draniu – szepczę na myśl o jego rzeźbionej twarzy – Zasłużyłeś sobie na to. – W
spojrzał na nie pobieżnie – te same, co zwykle.
się za przyjaciela Rebeki, zgodził się uregulować jej dwumiesięczne zaległości w płaceniu czynszu. Na szczęście zarządca budynku nie interesował się zbytnio legalnością transakcji, a jedynie gotówką. Adam dorzucił mu jeszcze dodatkowe pięćset dolarów i obiecał, że wyniesie się, kiedy doktor Wade wróci; a padalec przymknął na wszystko swoje chytre, zielone oko. To tyle, jeśli chodzi o etykę na rynku nieruchomości. Jednak Adam nie miał prawa się czepiać. Sam działał teraz nie całkiem legalnie, a ostatnie trzy dni spędził na czytaniu dokumentacji Caitlyn Montgomery. Przejrzał dokładnie notatki Rebeki, ale części kartek wyraźnie brakowało. Albo zaginęły, albo Rebeka schowała je gdzie indziej. Dziwne. A może wzięła je ze sobą? Może właśnie tutaj tkwi klucz do zniknięcia Rebeki. Jeśli rzeczywiście zniknęła. Może wybrała się w jedną z tych swoich „podróży w poszukiwaniu siebie”. A może znalazła jakiegoś faceta, kochanka. Przecież zdarzało jej się to już wcześniej. Jednak nie mógł pozbyć się uczucia, że coś jest nie tak. Coś tu nie gra. Rebeka wspomniała o jakimś przełomie w pracy z jednym ze swoich pacjentów, naprawdę ważnym przełomie, a potem zniknęła. Prawda, mówiła, że chce wziąć sobie trochę wolnego, pojechać na zachód i zobaczyć miejsca, w których nigdy jeszcze nie była, ale wyjechać tak bez pożegnania, nie zadzwonić, nie przysłać pocztówki? Nie, coś tu nie gra. Mimo wszystko nie poszedł na policję. Najpierw musi się upewnić. Zdążył już pójść do jej domu i sforsować zamki. Dom był opuszczony, ale nie pusty. Zostało w nim zbyt wiele rzeczy osobistych... warto by porozmawiać z dozorczynią, ale najpierw sam chciał się rozejrzeć. Usłyszał delikatne stukanie i do pokoju zajrzała Caitlyn Montgomery Bandeaux. Ognistokasztanowe włosy otulające twarz, wystające kości policzkowe, ładnie zarysowane łuki brwi i inteligentne, niespokojne oczy. Natychmiast poderwał się z miejsca. - Proszę wejść. Ostrożnie wśliznęła się przez drzwi. - Dziwnie się czuję - powiedziała, rozglądając się po pokoju. - Bo spotykamy się w gabinecie Rebeki? - Boże, ależ była piękna. Zauważył to już na cmentarzu, ale wydawało się, że dzisiaj jest jeszcze ładniejsza, było w niej więcej życia. Jakby to miało dla niego jakiekolwiek znaczenie. - Tak. - Uśmiechnęła się nieśmiało. - Bo to gabinet Rebeki. - Czy to będzie panią krepować? - Nie wiem. - Uśmiechnęła się i wygładziła niewidoczne zmarszczki na spódnicy khaki. Włosy miała luźno związane, kilka pasemek wymknęło się i opadało na ramiona. Wyglądała na zdenerwowaną. Niespokojną. Wyczerpaną. Ale przecież wiele przeszła w ciągu tych kilku dni. - Zmienił pan wystrój - zauważyła, obciągając rękawy jasnego swetra. - Trochę. - Faktycznie, wymienił dwie lampy, rzucił na podłogę dwa nowe chodniki, powiesił tanie reprodukcje, które kupił na wyprzedaży, a za biurkiem w widocznym miejscu powiesił swoje dyplomy. Przestawił kanapę i fotele, wyrzucił uschnięte kwiaty i wstawił dwie paprotki.
papierosów na kontuar.
że bez względu na jego reakcję bardzo się z tego cieszysz, że już oglądasz ubranka i
Doszła do platformy widokowej.
– Nie.
Nieważne. Bez względu na to, kim jest, ma złe zamiary.
obejrzał wiadomości, zanim udał się do sypialni. Niewiele mówili; nadal wyczuwali w
życie matce? – krzyczała.
żony. Niesamowitą atmosferę potęgowała gęsta mgła. Bentz był święcie przekonany, że w
– No szybciej – mruczał do samochodu. Srebrny wóz oddalał się, znikał w sznurze aut.
zajmowały to pomieszczenie przed nią. – Zabawa? Być może. Tylko ja znam wynik. Ty,
– To ironia losu, zważywszy, że ksiądz James był człowiekiem Kościoła i w ogóle.
Montoya nacisnął na hamulec i mustang z piskiem opon zatrzymał się w marinie. Jeszcze

©2019 humani.do-symbol.stargard.pl - Split Template by One Page Love